"Wie pan, działamy na tym już dość długi czas i do tej pory jakoś to funkcjonuje" - powiedział do serwisanta komputerowego pewien firmowy manager, próbując delikatnie wytłumaczyć, że rozkręcanie przegrzewającej się stacji roboczej nie jest aktualnie aż tak potrzebne, jak mogłoby się wydawać. Nie mógł jednak widzieć miny pracownika, spoglądającego porozumiewawczo na serwisanta wzrokiem mówiącym: "na tym sprzęcie się nie da pracować...".
To oczywiste, że każdemu pracodawcy zależy na ogólnie pojętej "wydajności zespołu". Wymagania wobec pracowników biurowych, których głównym narzędziem pracy jest komputer, można - na ogół - zamknąć w pewnym uproszczeniu, sprowadzającym się do: "rób wiele na raz, nie marnuj firmie czasu". Pomijając fakt, że 93% pracowników używa Internetu do celów prywatnych[1], gdzie jeszcze uciekać mogą cenne minuty, a nawet godziny, za jakie płacimy lub dostajemy wynagrodzenie?
Owe cenne chwile mogą po prostu pozostać "zamrożone" w spowolnionym działaniu podstawowego narzędzia pracownika: komputera.




