Jako, że lada dzień czeka nas publikacja poważniejszej, większej recenzji, możemy pozwolić sobie na odrobinę luźniejszy klimat.
Wszyscy nabijamy się z różnych grup zawodowych (nie mów, że nie) i przypisujemy ich przedstawicielom pewne szczególne cechy, tożsame tylko dla nich.
Wszyscy wiemy, kim jest „Pani z okienka” i to, że ma ona przerwę na kawę zawsze, gdy kolejka jest najdłuższa... Że prawdziwy kierowca TIRa musi mieć bokobrody, duży brzuch i białą koszulkę usmarowaną musztardą, wyciekłą z hot-doga ze stacji benzynowej, oraz smarem z silnika. W USA policjanci jedzą pączki, u nas nawet tego nie robią. Dobry hydraulik poci się na śmierdząco, a „remontowiec-złota rączka” zawsze jest lepszy od swojego poprzednika1.
Pobawy się zatem w naganne rozpowszechnianie stereotypów i opiszmy zatem informatyków, bo Ci – co piękne – nie dość, sami w sobie są zawsze specyficzni, to w dodatku dzielą się na ciekawe podtypy, o których wiedza zawsze może przynieść nam korzyść w postaci świadomości zachowań jakich możemy się spodziewać, oraz jakich sami powinniśmy wystrzegać się w kontakcie z nimi.