logo
Masz jakieś pytania?
799 300 310

Kondycja rynku mobilnego - do czego to dąży i czego oczekujesz od swojego telefonu?


Dlaczego przez tyle lat nie dałem się przekonać do tego, że smartfon jest mi do czegokolwiek potrzebny, lub - co w ogóle było dla mnie kiedyś irracjonalne - niezbędny.

Wychodziłem z prostego założenia: telefon ma dzwonić i wysyłać SMSy, a całkiem miłym dodatkiem jest w miarę znośne odtwarzanie muzyki. Od biedy może mógłby zrobić zdjęcie, jednak nie była to funkcja dla mnie konieczna. Do tego z powodzeniem przez lata służyły mi wszelkie Nokie, których modeli nawet nie pamiętam, poza ostatnią: 5800 XpressMusic.

Tak, zaraz ktoś powie, że to już smartfon pełną parą, jednak przez cały okres użytkowania połączenia z Internetem użyłem w nim może ze dwa razy - a uważam, że właśnie stała łączność z siecią jest wyznacznikiem “smartfonowości”.

Wraz z S3 okazało się, że podręczny dostęp do maila, map i komunikatora, gdy wykonuje się taką pracę jak moja, jest praktycznie niezbędny w naszej rzeczywistości. Co dla Ciebie może być totalnie oczywiste, dla mnie jednak nie do końca było. S3 wniósł w moje życie także to samo, co dobrych kilkanaście lat temu Intel Celeron, czyli paskudne zamulanie.

I zaczęło się poszukiwanie telefonu idealnego, a następnie paskudne zderzenie z rzeczywistością: żaden telefon na systemie operacyjnym Android nie działał w zadowalający mnie sposób. Czy to tani, czy drogi model LG, Galaxy, Xperia, HTC, ZTE: wszystko, co miałem w rękach dla siebie, lub dla samego poznania w pewnym momencie zaczynało paskudnie “mulić”.

Rozwiązanie od Apple nie jest dla mnie żadnym wyjściem, gdyż telefon, który po podłączeniu do PC nie daje nam możliwości choćby uzupełniania playlisty o pojedyncze pliki MP3 bez instalowania dodatkowego oprogramowania - może dla mnie po prostu nie istnieć. Lumia z jej wszędobylskim (i moim zdaniem ułomnym) Bingiem także straszliwie mnie odstrasza, aczkolwiek - trzeba przyznać - każda nowa Nokia z jaka miałem styczność była smartfonem totalnie “lag-free” i to się chwali.

Do tego wszystkiego dodajmy znany nam wszystkim paskudnie niski czas pracy na baterii większości dzisiejszych smartfonów (niezależnie od systemu operacyjnego), który od kilku lat jakoś nieszczególnie chce wzrastać i mamy naprawdę nieciekawą sytuację, którą - od biedy - ratuje tylko dość niszowe dziś Blackberry, do którego jeszcze wrócimy.

No i gdzie logika?

I oto, w erze powolnych, “lagujących”, działających często niecały dzień na baterii, niemożliwych często do obsłużenia jednorącz, bardzo delikatnych i wrażliwych na upadki oraz zarysowania, wyginających się w kieszeni smartfonów widzimy premiery nowych, doskonalszych urządzeń, które wnoszą tak wspaniałe rozwiązania jak... rozdzielczość 4k czy zakrzywione ekrany, podwójne kamery na przedzie i nowym, wspaniałym, przecudownym, niedoścignionym designem. Ręce o-pa-da-ją.

Czy ktoś podczas projektowania tych ultradrogich, wydajnych urządzeń na deskach kreślarskich pamięta jeszcze o tym, że wielu ludzi nazywa je “telefonami”?

Smartfony są coraz bardziej idealnym przykładem bzdurnego, mieszającego w mózgu marketingu, wytwarzającego bezsensowne trendy i potrzeby. Weźmy takiego Galaxy Aplha czy Sony Xperia Sola i zastanówmy się, ile czasu zajęło developerom stworzenie funkcji pozwalającej nam przewijać treść na wyświetlaczu nie dotykając go.

Prawdopodobnie całkiem sporo. Czy jednocześnie funkcja ta wnosi cokolwiek realnie potrzebnego w codziennym użytkowaniu tego urządzenia? Nawet nie, że śmiem wątpić, ale jestem w 100% pewien, że nie. HTC One M8 i jego podwójny aparat robiący pseudo-trójwymiarowe zdjęcia... Samsung Group Play - strumieniowanie muzyki przez Bluetooth do innych telefonów Samsunga...

Ruchome tapety w iPhone... Samsungowskie pauzowanie wideo, gdy odwrócimy wzrok od ekranu smartfona.... Zdjęcia z dźwiękiem... Lada chwila i nikogo nie zdziwi funkcja mikrofalówki w najnowszych flagowcach Sony, Samsunga czy kto to tam pierwszy wymyśli. Ile czasu, energii i pieniędzy włożyli twórcy, by światło dzienne ujrzały te wszystkie, absurdalnie bezsensowne funkcje smartfonów?

Prawdopodobnie nawet nie chcę tego wiedzieć. Gdzieś w tym wszystkim zagubił się pierwotny sens, cały “duch” urządzenia, które chciałbym postrzegać jako narzędzie, a nie zabawkę, platformę do gier, czy - jak niektórzy - wręcz jak biżuterię. I wiem, że nie jestem w tym odosobniony.

Ba - gdy rozmawiam z przyjaciółmi i klientami o tym, dokąd dąży rozwój rynku smartfonów wszyscy są zgodni z moim tokiem rozumowania. Nie znam osobiście nikogo, komu potrzebne byłoby bezdotykowe przewijanie treści na ekranie, znam zaś mnóstwo osób, którym zależy, by ich telefon mógł bez obaw przeżyć upadek z wysokości metra na podłogę, czy wytrzymać przynajmniej kilka godzin więcej na baterii.

Nie znam osób, które przywiązują szczególną wagę do tego, aby ich smartfon był jak najlżejszy i jak najcieńszy. Wręcz przeciwnie - spotkałem się z negatywnymi opiniami na temat “plastikowości” tych urządzeń, których w ogóle nie czuć już w ręku, a przy nagrywaniu filmu w 1080p  prawie się topią (Z3 Compact jest tego idealnym przykładem).

Czy jest możliwe stworzenie ThinkPada wśród telefonów z Androidem? Urządzenia, które nie musi olśniewać wyglądem, urzekać wzornictwem, które ma czysto użytkowy charakter? Wątpię.

Smartfon to dziś niestety przenośna konsola do gier, której całe bajeranctwo, przepych, design i pogoń za jak najbardziej wyżyłowaną specyfikacją techniczną i jak największą rozdzielczością ekranu dawno przyćmił marzenia ludzi, którzy chcieli by kupić płynnie działające, przenośne urządzenie umożliwiające bezproblemową komunikację i przeglądanie sieci, oraz korzystające z dobrodziejstw Google Play, przez - przynajmniej - pełną dobę, bez konieczności sięgania po powerbanki i biegania od gniazdka do gniazdka.


Ostatni bastion?

Wypada się zatem, że ostatnią ostoją typowo użytkowych smartfonów jest zatem kanadyjskie Blackberry. I nie, nie reklamuję ich. Nieprzesadnie rozbudowany interfejs systemu, obsługa oparta na gestach, których gdy tylko się nauczymy - stają się totalnie intuicyjne, wręcz oczywiste. Blackberry HUB niweluje konieczność używania osobnych aplikacji do zarządzania wiadomościami SMS i E-mail, integruje się nawet z Facebookiem.

Wszystko mamy w jednym, banalnie prostym w obsłudze miejscu. Jako, że Blackberry OS projektowany jest pod jedną, konkretną specyfikację techniczną urządzenia, nie potrzeba mu do płynnego działania żadnych cztero czy ośmiordzeniowych układów i 3GB pamięci RAM. Blackberry OS zwalnia jedyne w momencie użytkowania aplikacji przeniesionych wprost z systemu Android - o to jednak nie można mieć żadnych pretensji. Nie bez powodu Blackbery OS 10.2 został w 2014 roku okrzyknięty najlepszym mobilnym systemem operacyjnym na Świecie.

Wobec powyższych - jak najszybciej porzucam swoją Xperię i uśmiecham się w stronę ostatniej sensownej z mojego punku widzenia firmy produkującej urządzenia służące do ogólnie pojętej “nowoczesnej komunikacji”. Mam dość pogoni za marchewką jak osiołek i uśmiercania mojego smartfona jak najszybciej po premierze nowszego modelu, skracania jego (i tak stosunkowo niedługiego) czasu pracy na baterii nowymi “poprawkami” systemowymi. Idę do firmy, która rozumie, że przesyt i przekombinowanie boli czasem bardziej, niż niedobór pewnych funkcji. Nie potrzeba mi mobilnej konsoli do gier, z funkcją georadaru, echolokacji, przewijania myślami, robiącej selfie w 3D.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Skontaktuj się z nami:

Serwis komputerowy


UL. SUBISŁAWA 28
80-354 GDAŃSK
TEL. 799 300 310
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

POLITYKA PRYWATNOŚCI
kontakt-obsluga

Obsługa klientów biznesowych


(OBSŁUGA INFORMATYCZNA FIRM)
UL. LĘBORSKA 3B
80-306 GDAŃSK
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

kontakt-zamowienia

zamówienia dla klientów indywidualnych


NAPRAWA LAPTOPÓW,
SERWIS KOMPUTERÓW,
ZDALNA POMOC INFORMATYCZNA.
TEL. 799 300 31
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

Marketing internetowy: https://lembicz.pl