logo
Masz jakieś pytania?
799 300 310

Informatyk to tylko sprzątaczka


neckbeard_brodoszyjec

Neckbeard – czyli brodoszyjec

Nie chcę Ci ujmować, nie chcę podważać Twoich kompetencji i wiedzy – mogą być wyższe niż moje. Ale naszło mnie, by napisać tekst sprowadzający na ziemię wszystkich tych zadufanych w sobie „brodoszyjców”, którzy zamknięci w swoim mikronerdoświecie mają się za nie wiadomo kogo. A po prawdzie wszyscy jesteśmy tylko sprzątaczkami...

sprzataczkaźródło: madam-clean.com

Podstawowa, prastara zasada

Przede wszystkim: klient to Twój Pan. Nie wiem ile razy słyszałeś ten slogan, prawdopodobnie tysiąckroć minimum. I mam nadzieję, że dobrze go sobie przyswoiłeś.

Śmiejesz się z tego, że ktoś nie rozumie podstaw Windowsa? Uważasz, że Twoja wiedza z zakresu IT czyni Cię lepszym człowiekiem, który ma niepisane prawo do bycia arogantem, tylko z tego powodu, że umie zainstalować system operacyjny w krótkim czasie, rozwiązując przedtem problem z tablicami partycji MBR? Jeśli tak, to pamiętaj o tym, że Twój klient – praktycznie na 100% - mógłby zagiąć Cię jak uczniaka w swojej dziedzinie. Bo jakąś musi przecież mieć, skoro go na Ciebie stać, prawda?

Nigdy nie będę w stanie zrozumieć, dlaczego większość (nie wszyscy!) sprzedawców w sklepach komputerowych – czy to sieciowych, czy małych, prywatnych - traktuje klienta gorzej, niż idąca niedługo na emeryturę pani z okienka na poczcie, której jest już wszystko jedno (a one potrafią być naprawdę wredne). Nigdy nie zrozumiem „zleceniowców” informatycznych, którzy podmieniają klientowi podzespoły w komputerach na gorsze, wciskając im kit. Przecież to prędzej czy później w jakiś sposób wyjdzie, wypłynie jak ściek i zdewastuje opinię o takim spryciarzu.

Nie trafia do mnie podejście typu „łaskawie zgodzę się przeinstalować klientowi system”. To straszne, ale klnę się na wszystko, co ma dla mnie wartość, że to co teraz napiszę, to prawda: nigdy w życiu będąc u klienta, rozwiązując jego problemy z komputerem, nie słyszałem przychylnej opinii o swoim poprzedniku/poprzednikach. Naprawdę: ani razu. Ludzie, co z Wami? Naprawdę nie znacie zasady, że najlepszy klient to ten, co do Was wraca?

Nie dość, że działając wobec klienta w sposób lekceważący, ugruntowujesz ten ciążący na naszym zawodzie mit o zamkniętym w sobie, introwertycznym „nerdzie”, skutecznie zniechęcając ludzi do siebie, to działasz na niekorzyść nas wszystkich.

informatyk to sprzątaczka ITvip
Jesteśmy sprzątaczkami...

Pamiętaj, że tak po prawdzie, to większość Twojej pracy polega na sprzątaniu brudów po kliencie. On nie ma na to czasu, nie chce mu się, ma ważniejsze sprawy na głowie... Niezależnie od powodu: widziałeś kiedyś narzekającą na brud sprzątaczkę? Ja tak. Kilka. I były to sprzątaczki, które nie były najlepsze w tym, co robiły. Za to znam kilka osób, które – za całkiem spore pieniądze – sprzątały biura poważnych firm. Nigdy nie narzekały na to, co musiały zbierać po „preintegracyjnych konferencjach” w firmie, z uśmiechem szorując zaschniętą herbatę z cukrem z paneli. Za 50zł od godziny.

My informatycy-domo i firmokrążcy służymy społeczeństwu do tego, by ich narzędzia pracy i rozrywki sprawnie działały. W tym celu muszą być nieustannie czyszczone. Fizycznie i programowo.

Można użyć tu porównania do pilota samolotu i obsługi technicznej: pilot nigdy nie zajmuje się samolotem od warsztatowej strony, a przecież umie latać i jest prawdziwym asem w tym, co robi. Jeśli z jego maszyną jest coś nie tak – ryzykuje naprawdę dużo. Jasne, także zajmujemy się także serwisowaniem sprzętu.

Ale nie oszukujmy się: 6 na 10 usług jakiego wykonują spece naszego pokroju to po prostu usuwanie syfu i śmieci po nieostrożnym użytkowaniu Internetu przez klienta, który nie ma czasu, lub chęci czytać treści wyskakujących okienek. Pozostałe 4 na 10 usług to: 2 naprawy sprzętu, który uszkodził się w jakiś sposób właśnie przez brak konserwacji, 2 realne naprawy czegoś, co po prostu sobie padło, lub spotkało się z dużą energią kinetyczną różnego źródła, skupioną w jednym punkcie, a nie zostało do tego zaprojektowane.

Sprzątamy więc ten syf: kurz i brud z wnętrz obudów laptopów i pecetów. Usuwamy wirusy, toolbary, wszelkiego typu malware i „syfware” z systemów i – doprawdy... Mamy szczycić się tym, że wiemy jak posprzątać syf? Jasne, że jest to syf albo ciężko usuwalny, albo w delikatnych, trudno dostępnych miejscach, co wymaga pewnej ilości wiedzy i praktyki (jak każdy zawód!).

Ale czy umiesz wyobrazić sobie kuchennego pracownika nocnej zmiany, który czuje się wyróżniony, wręcz namaszczony przez Boga, faktem posiadania umiejętności sprawnego odtłuszczania okapu?

… a powinniśmy być wilkami

Czy to takie straszne, że porównuję nas do sprzątaczek? Czy perspektywa bycia osobą, która „tylko tu sprząta” jest taka straszna? Nie. Absolutnie. A przynajmniej nie powinna. Jednak to w niej dopatruję się takiego zachowania kolegów po fachu, o którym pisałem wyżej.

Myślę, że to głęboko ukryta i zakopana świadomość funkcji sprzątaczki powoduje ugodzenie w ego i ambicje. Przypomnę więc jedną bardzo wyrazistą, choć fikcyjną postać, która także zajmowała się po prostu sprzątaniem: Pan Wolf. Winston Wolf.

Winston Wolf sprzątaczka Źródło: google images

Człowiek od rozwiązywania problemów. Jeśli go nie znasz, to znaczy, że masz duże zaległości z zakresu kinematografii i czym prędzej powinieneś obejrzeć Pulp Fiction. Pan Wolf to zawodowiec od naprawdę brudnej roboty. I powinien być dla Ciebie wzorem, mimo iż profesjonalnie zajmował się akcjami typu „sprzątanie odłamków czaszki z tylnego siedzenia”. Dlaczego?

Bo chociaż facet miał naprawdę niemiłą, typowo zleceniową, niestałą pracę i musiał być w gotowości o każdej porze dnia i nocy, to:

- zachowywał zimną krew i maksimum profesjonalizmu
- zjawiał się w kilka minut po wezwaniu
- prócz czysto technicznych umiejętności posiadał umiejętność improwizowania w każdych warunkach
- nie interesował go tylko szczegół jakim jest problem, ale szerszy kontekst całej sprawy
- nie dawał się ponieść emocjom, mimo najgorszych warunków pracy
- na słowne zaczepki wynikające z niezrozumienia sytuacji przez klienta odpowiadał zdecydowanie, ale nie lekceważąco
- znał swoją cenę swojego profesjonalizmu

pulp fiction sprzatanieŹródło: google images

To wszystko sprawia, że Pan Wolf powinien być dla Ciebie autorytetem w kwestiach zawodowych, drogi informatyku. Możesz babrać się w największym syfie, być kojarzonym z najbardziej brudną robotą, jakiej klient samemu w życiu się nie podejmie, bo jeszcze bardziej spapra sprawę. Ale jeśli będziesz jak pan Winston: punktualny, profesjonalny, szybki i skuteczny, charyzmatyczny, ale nigdy nie bezsensownie chamski – masz pewność, że w razie nagłych kłopotów zawsze znajdziesz klienta, który Cię doceni i dobrze zapłaci.

Spróbuj!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Te artykuły mogą Cię zainteresować

Skontaktuj się z nami:

Serwis komputerowy


UL. SUBISŁAWA 28
80-354 GDAŃSK
TEL. 799 300 310
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

POLITYKA PRYWATNOŚCI
kontakt-obsluga

Obsługa klientów biznesowych


(OBSŁUGA INFORMATYCZNA FIRM)
UL. LĘBORSKA 3B
80-306 GDAŃSK
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

kontakt-zamowienia

zamówienia dla klientów indywidualnych


NAPRAWA LAPTOPÓW,
SERWIS KOMPUTERÓW,
ZDALNA POMOC INFORMATYCZNA.
TEL. 799 300 31
E-MAIL: KONTAKT@ITVIP.PL

Marketing internetowy: https://lembicz.pl