Skontaktuj się z nami






* pole wymagane
22 Luty 2016

5 powodów dla których warto kupować używane laptopy

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Żyjemy w erze okrutnie narastającej konsumpcji, idącej w parze z nieprawdopodobną nadprodukcją praktycznie wszystkiego, co można kupić. Mamy okrutnie wysokie nadwyżki żywności, która jest utylizowana, mimo tego, że żyją między nami ludzie, którzy przymierają głodem.

Produkujemy niezliczone tony elektroniki, która – jeśli się  nie sprzeda – trafia na przemiał, często zatruwając środowisko kolejnymi porcjami rtęci i innych ciężkich metali.

W Polsce panuje jednak pewien zwyczaj, który bardzo mi się podoba, a przez który nasi sąsiedzi patrzą na nas trochę jak na ludy pierwotne. Bo my, Polacy, kupujemy używane. I nie mam zamiaru rozwodzić się nad tym, dlaczego tak jest. Nie chcę zgłębiać tabelek ze średnią zarobków u nas i w Niemczech, Holandii czy Francji. Liczy się dla mnie to, że – niezależnie od przyczyny – nie mamy problemu z tym, by kupić poleasingowego laptopa i odciążyć trochę tą naszą zaśmieconą plastikiem do granic możliwości Ziemię, z której niedługo wypompujemy już resztki ropy naftowej, do produkcji plastikowych imitacji komputerów klasy konsumenckiej, zaprojektowanych do jak najszybszego zużycia.

1. Używane nie zawsze jest używane.

W naszym kraju pełno jest mniejszych i większych firm, które handlują poleasingowym sprzętem.

Skąd go najczęściej biorą? Z krajów skandynawskich – Norwegii i Szwecji, oraz Danii. Widać to po układach spolszczanych później klawiatur. Z doświadczenie wiem, że w Polsce taka praktyka nie zawsze jest spotykana (co nie znaczy oczywiście, że nigdy), natomiast duże firmy w Norwegii i Danii, bardzo często kupują sprzęt „na zapas”. W razie, gdyby użytkowane przez pracowników komputery odmówiły posłuszeństwa, zawsze na zapleczu zawsze leży sprzęt zastępczy, który jednak wymieniany jest przeważnie z całą partią obecnie używanych komputerów. Wynika oczywiście z tego, że w dalszy obieg trafiają nietknięte nigdy leżaki magazynowe w idealnym stanie. Nic, tylko kupować.

2. Poleasingowe komputery to sprzęt najwyższej klasy.

Mamy obecnie trzech znaczących graczy na rynku komputerów typowo roboczych: Dell, Lenovo i Hewlett Packard. Profesjonalne serie komputerów tych producentów w żaden sposób nie zbliżają się nawet do – nie bójmy się tego powiedzieć – absolutnej tandety, jaka oferowana jest na rynku konsumenckim.

Nie chodzi oczywiście tylko o czystą wydajność, która – w dobie nikłego wzrostu mocy z generacji na generację sprzętu – gra moim zdaniem drugie skrzypce. Przede wszystkim chodzi mi tutaj o jakość wykonania takich Delli Precission, ThinkPadów czy Elitebooków, które z „pewnych” przyczyn nie cierpią na takie przypadłości jak przegrzewanie się po roku użytkowania, łamiące się zawiasy, czy obudowy wyginające się od mocniejszego nacisku.

Profesjonalne serie laptopów nie są może najpiękniejsze i nie grzeszą salonowym wzornictwem, ale z pewnych powodów te „ładne” Vaio, Samsungi i Asusy pękają od patrzenia.

3. Środowisko nie lubi zezłomowanej elektroniki

Jeśli kiedykolwiek sądziliście, że nasze elektrośmieci są w całości utylizowane, przetwarzane, czy mielone na paszę dla zwierząt, to byliście w błędzie. Zużyte smartfony, pralki i laptopy taniej jest wywieźć do Afryki i po prostu porzucić, niż oficjalnie zutylizować.

Setki, tysiące ton – często niesprzedanych, w pełni sprawnych komputerów, telefonów, sprzętu RTV i AGD zostaje pozbawiona możliwości dalszego użytkowania (często po prostu przez cios młotkiem), zostając porzucona gdzieś, między jedną biedną wioską a drugą. Tamtejsi mieszkańcy spróbują wydobyć to, co jeszcze w jakiś sposób można sprzedać, a reszta przez następne setki lat będzie powoli uwalniać do gleby trujące chemikalia i metale ciężkie, trując okoliczne wody gruntowe. To owoc naszego konsumpcyjnego trybu życia i wyrzucania sprzętu nie z powodu niesprawności, ale z powodu nie bycia nowym.

Mam dziwne wrażenie, że większą sensacje w naszym świecie wzbudza copółroczna premiera nowego Samsunga Galaxy, niż wybory prezydenckie.

http://www.oostdam.pl/dokad-trafiaja-elektrosmieci-z-europy/

4. Nawet 3 czy 4 letni laptop może być wydajniejszy od nowego

– No proszę pana, myślałem/am, że jak kupuje nowego laptopa za pół pensji, to będzie to przynajmniej zadowalająco działać

Słyszę to przynajmniej raz w tygodniu, pomagając klientowi, którego nowy laptop ma problem z płynnym wyświetlaniem Wirtualnej Polski i Onetu.

Nic dziwnego, skoro dziś sprzedawcy w sieciowcach handlujących pralkami, ekspresami do kawy i sprzętem komputerowym (czy tylko dla mnie średnio się to łączy?) wciskają klientom laptopy z ultra energooszczędnymi procesorami z serii Bay Trail, nawet jeśli klient ów nie jest zainteresowany 10-oma godzinami pracy na baterii (a do tego służą owe układy właśnie).

W cenie takiego pseudo-ultrabooka (czyli około 1100-1200zł) dostaniemy – na przykład – HP Elitebooka z pelnoprawnym Core i5 II lub III generacji, który na nowej baterii (a z taką najczęściej jest sprzedawany) wytrzyma co prawda 3 godziny, ale wydajnością bije na głowę niskonapięciowe Celerony i Pentiumy, oraz Core i3 i i5 z serii U. występujące w budżetowych, świecących laptopach na marketowych półkach.

5. Śmiesznie tanie części zamienne

Duża część poleasingowego sprzętu nie zostaje jednak sprzedana, a rozebrana.

Osobno sprzedaje się wtedy procesory, pamięć RAM, matryce czy dyski twarde.

Co dzieje się z tonami obudów, klawiatur, zawiasów, płyt głównych i wszystkich innych elementów tych laptopów? Zapełniają magazyny firm, sprzedających je na części zamienne często wręcz w śmiesznie niskich cenach. W razie nawet obszernego zalania laptopa możemy wówczas liczyć na opłacalność naprawy, gdyż wyniesie nas ona nawet o 50-70% mniej, niż koszt naprawy na przykład popularnych modeli Asusa, Toshiby czy Acera.

Jeśli z ewentualną wymianą nie poradzimy sobie sami, to mamy spore szanse, że sama usługa też będzie tańsza i szybsza. Mamy spore szanse na to, że dany serwis komputerowy będzie miał potrzebne części pod ręką, bądź – przynajmniej – będą one do kupienia w obrębie miasta, w którym chcemy wykonać usługę, a nie trzeba ich będzie ściągać z drugiego końca kraju, bądź w ogóle spoza Polski, z niepewnego źródła.

Podsumowując: nowy laptop nie zawsze znaczy „lepszy laptop”. Nawet za stosunkowo niską kwotę możemy znaleźć bardzo przyzwoicie wykonane komputery przenośne z najwyższej półki, z legalnym oprogramowaniem, sumiennie sprawdzone i przygotowane do wieloletniej, bezawaryjnej pracy. To, do czego projektowany jest sprzęt na rynek konsumencki, nie ma nic wspólnego z bezawaryjnością dłużej, niż wynosi okres gwarancyjny, ale i to nie jest regułą.

Autor:

ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip