Skontaktuj się z nami





* pole wymagane
1 Grudzień 2015

Dlaczego w ogóle mógłbym chcieć naprawić Twój komputer?

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Kto by się spodziewał na technicznym blogu zwierzeń z motywów działania serwisanta komputerów? Kto by się w ogóle spodziewał, że ktoś, kto rozdłubuje laptopy i wyciąga z nich kłaki popełni tekst w stylu „co mnie motywuje do pracy?” – bo cóż to by niby miało być, prócz pieniędzy?

Czy istnieje jakakolwiek siła, poza finansowym zyskiem, która mogłaby pchnąć kogoś do wykonywania tych wszystkich paskudnych i żmudnych, precyzyjnych, nudnych i kompletnie niedocenianych czynności?

A no jest coś jeszcze i nie sądzę, że na to wpadniesz, bez czytania dalej.

Można odnieść złudne wrażenie, że ktoś, kto naprawia komputery musi je kochać, darzyć jakimś szczególnym uczuciem, sympatią, czy.. jakoś tak. Nie jest to prawdą, a jedyne komputery które darzę jakąkolwiek sympatią to mój ThinkPad i domowy pecet. Cała reszta jest mi w najlepszym przypadku obojętna, choć najczęściej komputerów klientów po prostu nie lubię. Ciężko lubić coś, przez co klnie się pod nosem codziennie przez kilka godzin.

Nie wiem kto może kochać instalowanie Windows Vista, czy usuwanie toolbarów i Trojanów nagromadzonych na domowym PC przez kilku małolatów. Naprawdę, czy można mówić, że „lubi się laptopy” codziennie widząc coś takiego?

Nie da się, choćby nie wiadomo jak się człowiek nie starał. Nie jest możliwe wdychanie oparów topnika, wydłubywania sierści i paznokci z wnętrza plastikowych, zgrzanych obudów z pieśnią radości na ustach i bananem na twarzy, czując się jak młody źrebak pędzący po zielonej stadninie. Ktoś, kto kiedykolwiek rozbierał laptopy Toshiby z lat 2004-2007 z całą pewnością podczas rozkręcania obudowy i dramatycznych prób wydostania płyty głównej z wnętrza, nigdy nie powiedział, że kocha coś takiego. To absurd.
Nie i tyle. Tego się z natury nie lubi, gdyż – w dużej mierze – jest to praca po prostu obrzydliwa.

Oczywiście, pieniądz ma znaczenie. Na wyczyszczeniu laptopa można zarobić sporo więcej, niż na wysprzątaniu toalety – kasa ma znaczenie i nie ma co udawać, że tak nie jest. Zarabiam na tym, w czym jestem dobry. W dzisiejszej rzeczywistości bywa to przywilejem – jeśli spojrzeć na ilość doktorantów pracujących w KFC, McDonaldzie, czy callcenter, więc mam farta.

SONY DSC

To gdzie jest ten cały haczyk?

Przecież frustrująca praca tylko dla pieniędzy, jest na dłuższą metę tak samo wyczerpująca jak małżeństwo „z rozsądku” – nic dobrego nie może z tego wyniknąć, a problemy z psychiką są gwarantowane. Ewentualnie zostaje opcja bycia zgryźliwym, wypalonym zawodowo pajacem, który swoje frustracje musi wyładować na otoczeniu. Nie znasz takich ludzi? To przejdź się na pocztę, albo do urzędu miasta.

A więc haczykiem, który mnie w tym trzyma jest klient i moja relacja z nim. Jakkolwiek pompatycznie, lizusowsko by to nie brzmiało, to jest to prawda, cała prawda i tylko prawda. Nigdy – tak naprawdę –zepsuty komputer, bez uwzględnienia problemu który stwarza, oraz człowieka, który ten problem posiada – nie ma w ogóle znaczenia. Może działać, może nie działać – nikogo to nie obchodzi, póki nie pojawi się ktoś, kto tego komputera pilnie potrzebuje. A dzisiaj mamy „taki klimat”, że komputer – jeśli jest potrzebny – to zawsze pilnie, jakby się tak nad tym zastanowić.

Sami z resztą wiecie czemu i nikomu nie trzeba tego tłumaczyć. Życie bez komputera to dzisiaj nowy rodzaj survivalu i dobry motyw do opowieści przy piątkowym piwku. Przebiegłeś 10km? E tam, każdy dzisiaj biega. Wytrzymałeś 10 dni bez kompa? Musisz być osobą o wyjątkowo silnej woli!

SONY DSC

Więc – kończąc dygresję – w tym wszystkim co robię, jara mnie relacja z klientem i to, co się zmienia w momencie, w którym oddaję mu komputer działający lepiej, niż gdy go kupił. Uwielbiam, gdy mój klient siada przy mnie, by sprawdzić jakość wykonanej usługi i opada mu szczęka z wrażenia, gdy jego zniszczony dysk HDD został wymieniony na SSD.

Cieszę się jak cholera, gdy ktoś przestaje dzięki mnie traktować swojego kompa jako przykrego, zniedołężniałego i niepełnosprawnego towarzysza codzienności, ale widzi w nim w końcu urządzenie, które spełnia swoją pierwotną funkcję: ma dawać frajdę, ułatwiać komunikację z innymi, a praca na nim ma być szybka – bo przecież można tego wymagać od urządzenia, które kosztowało dwie minimalne krajowe.

Wiem, że 9 na 10 moich klientów nie będzie miało za pół roku pojęcia co zrobiłem z ich komputerami. „Pan naprawił, coś tam polutował i coś usunął” – to maksimum, jakiego się spodziewam. Wiem natomiast, że na długo zapamiętają uczucie jakie towarzyszyło przy odbieraniu naprawionego sprzętu. I to z tego uczucia i uśmiechu czerpię energię do tego, żeby dalej czyścić izopropanolem zaschniętą kawę spod klawiatury.

Autor:

Wyszukiwanie
Darmowy poradnik w formie e-booka

Pobierz całkowicie za darmo poradnik "jak dbać o komputer?", który pozwoli Ci cieszyć się stabilnym, szybkim komputerem przez wiele lat!

Warto zobaczyć
5 rzeczy do zrobienia przy oddawaniu komputera do serwisu
Tekst o tym, jak opowiedzieć informatykowi o swoim problemie, musiał kiedyś powstać. Zabierałem się do niego kilkakroć, ale zawsze łapałem się na tym, że mogę być odebrany jako zarozumia…
Dlaczego Windows 10 jest tak nielubianym systemem?
Blogi i strony zajmujące się tematyką technologii i świata komputerowego, poruszyły już każdy możliwy aspekt Windowsa 10, patrząc od strony technicznej. Chciałbym jednak przyjrzeć się jego…
Kiedy nie warto naprawiać laptopa?
Naprawianie sprzętu komputerowego to dla nas więcej, niż tylko zarobek. To pewna idea, która polega na opozycji wobec producentów sprzętu, którzy wymyślają coraz to nowsze i bardziej skuteczn…
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip