Skontaktuj się z nami





* pole wymagane
12 Październik 2015

Kondycja rynku mobilnego – do czego to dąży i czego oczekujesz od swojego telefonu?

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Choć raczej uważam się za entuzjastę technologii (związanej jednak bardziej z rynkiem PC), to pierwszego smartfona z prawdziwego zdarzenia zacząłem używać naprawdę bardzo późno – i był to Galaxy S3. Dlatego nawet nie śmiem i nie będę próbował wypowiadać się o branży smartfonów jako ekspert – lecz zwykły, szary użytkownik. Jakby jednak nie patrzeć – zdanie takiego konsumenta powinno się mocno brać pod uwagę. Nas jest przecież najwięcej.

Dlaczego przez tyle lat nie dałem się przekonać do tego, że smartfon jest mi do czegokolwiek potrzebny, lub – co w ogóle było dla mnie kiedyś irracjonalne – niezbędny.

Wychodziłem z prostego założenia: telefon ma dzwonić i wysyłać SMSy, a całkiem miłym dodatkiem jest w miarę znośne odtwarzanie muzyki. Od biedy może mógłby zrobić zdjęcie, jednak nie była to funkcja dla mnie konieczna. Do tego z powodzeniem przez lata służyły mi wszelkie Nokie, których modeli nawet nie pamiętam, poza ostatnią: 5800 XpressMusic.

Tak, zaraz ktoś powie, że to już smartfon pełną parą, jednak przez cały okres użytkowania połączenia z Internetem użyłem w nim może ze dwa razy – a uważam, że właśnie stała łączność z siecią jest wyznacznikiem “smartfonowości”.

Wraz z S3 okazało się, że podręczny dostęp do maila, map i komunikatora, gdy wykonuje się taką pracę jak moja, jest praktycznie niezbędny w naszej rzeczywistości. Co dla Ciebie może być totalnie oczywiste, dla mnie jednak nie do końca było. S3 wniósł w moje życie także to samo, co dobrych kilkanaście lat temu Intel Celeron, czyli paskudne zamulanie.

I zaczęło się poszukiwanie telefonu idealnego, a następnie paskudne zderzenie z rzeczywistością: żaden telefon na systemie operacyjnym Android nie działał w zadowalający mnie sposób. Czy to tani, czy drogi model LG, Galaxy, Xperia, HTC, ZTE: wszystko, co miałem w rękach dla siebie, lub dla samego poznania w pewnym momencie zaczynało paskudnie “mulić”.

Rozwiązanie od Apple nie jest dla mnie żadnym wyjściem, gdyż telefon, który po podłączeniu do PC nie daje nam możliwości choćby uzupełniania playlisty o pojedyncze pliki MP3 bez instalowania dodatkowego oprogramowania – może dla mnie po prostu nie istnieć. Lumia z jej wszędobylskim (i moim zdaniem ułomnym) Bingiem także straszliwie mnie odstrasza, aczkolwiek – trzeba przyznać – każda nowa Nokia z jaka miałem styczność była smartfonem totalnie “lag-free” i to się chwali.

Do tego wszystkiego dodajmy znany nam wszystkim paskudnie niski czas pracy na baterii większości dzisiejszych smartfonów (niezależnie od systemu operacyjnego), który od kilku lat jakoś nieszczególnie chce wzrastać i mamy naprawdę nieciekawą sytuację, którą – od biedy – ratuje tylko dość niszowe dziś Blackberry, do którego jeszcze wrócimy.

No i gdzie logika?

I oto, w erze powolnych, “lagujących”, działających często niecały dzień na baterii, niemożliwych często do obsłużenia jednorącz, bardzo delikatnych i wrażliwych na upadki oraz zarysowania, wyginających się w kieszeni smartfonów widzimy premiery nowych, doskonalszych urządzeń, które wnoszą tak wspaniałe rozwiązania jak… rozdzielczość 4k czy zakrzywione ekrany, podwójne kamery na przedzie i nowym, wspaniałym, przecudownym, niedoścignionym designem. Ręce o-pa-da-ją.

Czy ktoś podczas projektowania tych ultradrogich, wydajnych urządzeń na deskach kreślarskich pamięta jeszcze o tym, że wielu ludzi nazywa je “telefonami”?

Smartfony są coraz bardziej idealnym przykładem bzdurnego, mieszającego w mózgu marketingu, wytwarzającego bezsensowne trendy i potrzeby. Weźmy takiego Galaxy Aplha czy Sony Xperia Sola i zastanówmy się, ile czasu zajęło developerom stworzenie funkcji pozwalającej nam przewijać treść na wyświetlaczu nie dotykając go.

Prawdopodobnie całkiem sporo. Czy jednocześnie funkcja ta wnosi cokolwiek realnie potrzebnego w codziennym użytkowaniu tego urządzenia? Nawet nie, że śmiem wątpić, ale jestem w 100% pewien, że nie. HTC One M8 i jego podwójny aparat robiący pseudo-trójwymiarowe zdjęcia… Samsung Group Play – strumieniowanie muzyki przez Bluetooth do innych telefonów Samsunga…

Ruchome tapety w iPhone… Samsungowskie pauzowanie wideo, gdy odwrócimy wzrok od ekranu smartfona…. Zdjęcia z dźwiękiem… Lada chwila i nikogo nie zdziwi funkcja mikrofalówki w najnowszych flagowcach Sony, Samsunga czy kto to tam pierwszy wymyśli. Ile czasu, energii i pieniędzy włożyli twórcy, by światło dzienne ujrzały te wszystkie, absurdalnie bezsensowne funkcje smartfonów?

Prawdopodobnie nawet nie chcę tego wiedzieć. Gdzieś w tym wszystkim zagubił się pierwotny sens, cały “duch” urządzenia, które chciałbym postrzegać jako narzędzie, a nie zabawkę, platformę do gier, czy – jak niektórzy – wręcz jak biżuterię. I wiem, że nie jestem w tym odosobniony.

Ba – gdy rozmawiam z przyjaciółmi i klientami o tym, dokąd dąży rozwój rynku smartfonów wszyscy są zgodni z moim tokiem rozumowania. Nie znam osobiście nikogo, komu potrzebne byłoby bezdotykowe przewijanie treści na ekranie, znam zaś mnóstwo osób, którym zależy, by ich telefon mógł bez obaw przeżyć upadek z wysokości metra na podłogę, czy wytrzymać przynajmniej kilka godzin więcej na baterii.

Nie znam osób, które przywiązują szczególną wagę do tego, aby ich smartfon był jak najlżejszy i jak najcieńszy. Wręcz przeciwnie – spotkałem się z negatywnymi opiniami na temat “plastikowości” tych urządzeń, których w ogóle nie czuć już w ręku, a przy nagrywaniu filmu w 1080p  prawie się topią (Z3 Compact jest tego idealnym przykładem).

Czy jest możliwe stworzenie ThinkPada wśród telefonów z Androidem? Urządzenia, które nie musi olśniewać wyglądem, urzekać wzornictwem, które ma czysto użytkowy charakter? Wątpię.

Smartfon to dziś niestety przenośna konsola do gier, której całe bajeranctwo, przepych, design i pogoń za jak najbardziej wyżyłowaną specyfikacją techniczną i jak największą rozdzielczością ekranu dawno przyćmił marzenia ludzi, którzy chcieli by kupić płynnie działające, przenośne urządzenie umożliwiające bezproblemową komunikację i przeglądanie sieci, oraz korzystające z dobrodziejstw Google Play, przez – przynajmniej – pełną dobę, bez konieczności sięgania po powerbanki i biegania od gniazdka do gniazdka.


Ostatni bastion?

Wypada się zatem, że ostatnią ostoją typowo użytkowych smartfonów jest zatem kanadyjskie Blackberry. I nie, nie reklamuję ich. Nieprzesadnie rozbudowany interfejs systemu, obsługa oparta na gestach, których gdy tylko się nauczymy – stają się totalnie intuicyjne, wręcz oczywiste. Blackberry HUB niweluje konieczność używania osobnych aplikacji do zarządzania wiadomościami SMS i E-mail, integruje się nawet z Facebookiem.

Wszystko mamy w jednym, banalnie prostym w obsłudze miejscu. Jako, że Blackberry OS projektowany jest pod jedną, konkretną specyfikację techniczną urządzenia, nie potrzeba mu do płynnego działania żadnych cztero czy ośmiordzeniowych układów i 3GB pamięci RAM. Blackberry OS zwalnia jedyne w momencie użytkowania aplikacji przeniesionych wprost z systemu Android – o to jednak nie można mieć żadnych pretensji. Nie bez powodu Blackbery OS 10.2 został w 2014 roku okrzyknięty najlepszym mobilnym systemem operacyjnym na Świecie.

Wobec powyższych – jak najszybciej porzucam swoją Xperię i uśmiecham się w stronę ostatniej sensownej z mojego punku widzenia firmy produkującej urządzenia służące do ogólnie pojętej “nowoczesnej komunikacji”. Mam dość pogoni za marchewką jak osiołek i uśmiercania mojego smartfona jak najszybciej po premierze nowszego modelu, skracania jego (i tak stosunkowo niedługiego) czasu pracy na baterii nowymi “poprawkami” systemowymi. Idę do firmy, która rozumie, że przesyt i przekombinowanie boli czasem bardziej, niż niedobór pewnych funkcji. Nie potrzeba mi mobilnej konsoli do gier, z funkcją georadaru, echolokacji, przewijania myślami, robiącej selfie w 3D.

Autor:

Wyszukiwanie
Darmowy poradnik w formie e-booka

Pobierz całkowicie za darmo poradnik "jak dbać o komputer?", który pozwoli Ci cieszyć się stabilnym, szybkim komputerem przez wiele lat!

Warto zobaczyć
Technologia użytkowa stała się nudna. I stanęła w miejscu. Technologia stała się nudna
Pamiętam jak dwie dekady temu świat technologii co rusz płodził coś rewolucyjnego, co robiło wrażenie, co było obiektem westchnień i silnego pożądania. Wówczas sprzęt elektroniczny produk…
5 rzeczy do zrobienia przy oddawaniu komputera do serwisu
Tekst o tym, jak opowiedzieć informatykowi o swoim problemie, musiał kiedyś powstać. Zabierałem się do niego kilkakroć, ale zawsze łapałem się na tym, że mogę być odebrany jako zarozumia…
Dlaczego Windows 10 jest tak nielubianym systemem?
Blogi i strony zajmujące się tematyką technologii i świata komputerowego, poruszyły już każdy możliwy aspekt Windowsa 10, patrząc od strony technicznej. Chciałbym jednak przyjrzeć się jego…
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip