Skontaktuj się z nami





* pole wymagane
19 Styczeń 2015

Każdy z nas to informatyk

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Skargi, narzekania, biadolenia, przekleństwa i wszystkie formy nienawiści w kontekście pracy z komputerem to mój chleb powszedni. Nie, nie dotyczy mnie – lecz spotykanych przeze mnie ludzi, klientów, znajomych… Taki fach, taki zawód. Nie oszukujmy się – Polacy mają tendencję do narzekania na każdy możliwy aspekt życia.

Mamy też tendencję do myślenia typu „kiedyś było lepiej”.

W połączeniu z dzisiejszym tempem rozwoju technologicznego, gdy jedne rozwiązania i gadżety technologiczne wypychają drugie, po czym jeszcze szybciej zastępowane są przez trzecie – wielu moich rodaków skazanych jest na wieczne narzekanie, gdyż nie mogą (nie chcą) się nauczyć nowych rzeczy i przyznać, że skoro żyjemy w czasach, w których dostęp do konta bankowego, dzienniczka z ocenami naszego dziecka, swojej historii zdrowia i – co najważniejsze – do największej bazy wiedzy ludzkości mamy… z komputera, to każdy z nas musi mieć w sobie coś (cokolwiek) z informatyka.

Mimo powszechnie dostępnych i przystępnych cenowo pamięci flash pod USB, dysków przenośnych – czy nawet chmur typu One Drive i tysięcy innych opcji wymiany plików – wciąż znam osoby, które dla znajomych wypalają płyty DVD z kilkoma piosenkami.

Nie, nie jest to tak oczywiste, że ów „odbiorca końcowy” ma zamiar tej muzyki słuchać na odtwarzaczu i nie ma dostępu do sieci. Po prostu – nawyk. Na nic tłumaczenie spraw tak oczywistych jak „pendrive jest wielorazowy” itd. Albo „do sieci niech Pani to wrzuci – najłatwiej chyba podać po prostu linka?”. Nie. Nawyk ma moc potężną i odporny jest na jakąkolwiek racjonalną argumentację: „ja już się tego nie nauczę”. Nie to nie. To nie mój problem, jeśli ktoś zamierza korzystać z chyba najbardziej awaryjnego i delikatnego sposobu zapisu danych znanego ludzkości, zaraz po glinianych tabliczkach – to proszę.

Inny przykład: pani, około pięćdziesiątki, która od lat przynajmniej dziesięciu pracuje z komputerem. Codziennie po osiem godzin.

Otóż ta pani prosi mnie, bym… znalazł jej gdzie Mozilla pobrała, bo nie może go znaleźć – i nigdy nie mogła. Nie umiała też skopiować danych z nośnika na USB na dysk twardy.
Nie wiem w jaki sposób funkcjonowała dotąd bez takiej umiejętności – ale nie umiała poradzić sobie z podstawowymi, totalnie bazowymi zadaniami z zakresu użytkowania systemu Windows.

Za to za każdym razem, jak osoba prosiła o moją pomoc – wdziałem zminimalizowanego na pasku zadań Sapera lub Pasjansa…

„Bo z nas księgowych to próbują teraz informatyków robić” – i w tym momencie moja szczęka opadła… To oburzające i niedorzeczne – jak można od księgowej wymagać znajomości systemu Windows? To jakby wymagać tego samego od grafika, czy specjalisty od marketingu… Albo od redaktora gazety… Albo fotografa… Czysta paranoja.

A tak na poważnie: jaka firma trzyma taką księgową? O tym zaraz…

No i do trzech razy sztuka: „ja to komputera praktycznie w ogóle nie używam, tylko do zakupów w sieci i w ogóle nic tam nie szukam, bo to nie dla mnie”.

I są to słowa kogoś w wieku lat trzydziestu dwóch. Niecałych. Aż wierzyć się nie chce – ale to prawda. Po krótkiej rozmowie z tą panią, której komputer (służbowy, skądinąd) trzeba było przywrócić do stanu użyteczności i wytłumaczyć różnicę między komputerem, a monitorem, a później między monitorem a pulpitem, stwierdziłem, że – w istocie – jej obsługa komputera jest na poziomie mojej umiejętności nawigowania okrętem podwodnym…

{loadposition fb-like-it}
Te trzy osoby jednak pracują w tej samej „firmie”. Bardzo wielkiej i każdy z Was był jej klientem przez długie lata… I jest to szkoła.
Pierwsza i trzecia pani, to szkolne pedagożki z dwóch różnych placówek. Środkowa – to – oczywiście – szkolna księgowa.

Nie wiem jak w Twoim odczuciu, ale w moim – łączy je nie tylko niekompetencja w konkretnej dziedzinie. Mogę być nieobiektywny – lecz moim zdaniem łączy je ułomność. Niepełnosprawność.
Ale taka, która nie jest wynikiem przypadku, zbiegu okoliczności, ale ignorancji, ślepoty i … być może strachu przed „nowym”?

Odwołując się do tego, co pisałem we wstępie – takie „upośledzenie” moim zdaniem nie jest żadną tragedią, gdy dotyczy osób które swoją ignorancją czy niekompetencją nie krzywdzą innych. Najczęściej za swoją niewiedzę sami muszą zapłacić przy najmniejszym problemie z komputerem. I to jest – w moim przekonaniu – fair.

Sytuacja diametralnie zmienia się, gdy pracujesz z ludźmi młodymi, dla których masz być autorytetem, rozumieć problemy ich codzienności i – w jakikolwiek sposób – do ich świata pasować. Nie mówię, że musisz od razu zarywać nocki grając w Battlefielda 4, a po oficjalnej premierze Oculusa Rift kupić go i chodzić w nim po ulicy. Nie mówię, że musisz strzelać sobie selfie na instagrama… To niedorzeczne i oczywiście skrajnie przekoloryzowane.

Ale pracując w edukacji, czy chcąc być rodzicem który rozumie swoje dzieci i jest przez nie rozumiany – na wszelkie świętości – musisz „ogarniać kompa”.

Pamiętaj, że Internet staje się głównym medium komunikacyjnym Twojego dziecka/Twoich podopiecznych. W czasie jego życia owo medium rozwinie się tak, jak nie jesteś sobie w stanie wyobrazić. Odrzucając tą wiedzę, ignorując i nie obcując z tym „światem”, stajesz się w oczach dzieciaka „stetryczałym gratem”, który go nie rozumie.

To jedna rzecz: mając dzieci, bądź z nimi pracując – musisz (to nie opcja, to konieczność) być choć trochę obeznany w świecie nowości technologicznych. Jeśli negujesz potrzebę istnienia, czy w jakikolwiek sposób „demonizujesz” Internet, nowoczesne telefony, czy komputery same w sobie – stawiasz w tym momencie granicę między „swym światem” a „światem młodych”. Granice zaś mają tendencję do utrwalania się i bycia przyczynami sporów – zgodzisz się z tym, prawda?

Inny – przykry – aspekt, jaki da się wyciągnąć z opisywanych wyżej przypadków to technologiczne i kompetencyjno-zawodowe autowykluczenie się.

Czemu autowykluczenie? Gdyż z opisanych postaw wyraźnie wynika, iż nieznajomość podstaw obsługi komputera jest uwarunkowane czynnikami czysto wewnętrznymi – jak niechęć do „nowego”, być może lenistwo czy pewna doza ignorancji. Takie postawy, szczególnie u pracowników oświaty, są absolutnym zaprzeczeniem idei edukacji. W jaki sposób chcesz przekonać ucznia do nauki, samemu czując do niej niechęć? To absurdalne.

I czemu „wykluczenie kompetencyjne” i „zawodowe”? To, że (cudem?) osoba bez znajomości podstaw obsługi systemu Windows, będącego podstawowym systemem operacyjnym w każdej polskiej placówce edukacyjnej, wciąż pracuje w miejscu, w którym ktoś przymyka oko na tę „ułomność” – to jedno. Inna sprawa, że wszystkie drzwi szkół prywatnych (nie oszukujmy się: oferujących większe wynagrodzenia) są dla takiego pracownika zamknięte. I jeszcze „jako-tako” można przymknąć oko na „panią ksiegową”, która w nie tak długim czasie odejdzie na emeryturę… ale na szkolnego pedagoga w początkach swej kariery? Nie bardzo… Sądząc po takim podejściu, jej ewentualny rozwój zawodowy, czy zmiana placówki na taką, która oferuje dużo wyższą pensję, mogą pozostać w sferze marzeń.

Pracując w edukacji – niezależnie od stanowiska – musisz mieć w sobie „coś z informatyka”: albo by sprawnie wykonywać swoje obowiązki, albo by rozumieć problemy i świat Twoich podopiecznych, albo by połączyć jedno z drugim. Czy tylko w edukacji? Oczywiście, że nie. I o tym następnym razem.

edukacja_obsługa_komputera_obsługa_systemu_rozwój_zawodowy_nauczyciel_it_w_szkole_it_w_edukacji

Autor:

Wyszukiwanie
Darmowy poradnik w formie e-booka

Pobierz całkowicie za darmo poradnik "jak dbać o komputer?", który pozwoli Ci cieszyć się stabilnym, szybkim komputerem przez wiele lat!

Warto zobaczyć
5 rzeczy do zrobienia przy oddawaniu komputera do serwisu
Tekst o tym, jak opowiedzieć informatykowi o swoim problemie, musiał kiedyś powstać. Zabierałem się do niego kilkakroć, ale zawsze łapałem się na tym, że mogę być odebrany jako zarozumia…
Dlaczego Windows 10 jest tak nielubianym systemem?
Blogi i strony zajmujące się tematyką technologii i świata komputerowego, poruszyły już każdy możliwy aspekt Windowsa 10, patrząc od strony technicznej. Chciałbym jednak przyjrzeć się jego…
Kiedy nie warto naprawiać laptopa?
Naprawianie sprzętu komputerowego to dla nas więcej, niż tylko zarobek. To pewna idea, która polega na opozycji wobec producentów sprzętu, którzy wymyślają coraz to nowsze i bardziej skuteczn…
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip