Skontaktuj się z nami





* pole wymagane
18 Listopad 2014

Nowoczesny sprzęt elektroniczny dla każdego – czyli półki sklepowe pełne złomu

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Za każdym razem, gdy odwiedzasz jakiś większy market, mijasz dział z elektroniką. Na nim – promocje! Laptopy od 1000zł, tablety już od 200zł, monitoro-telewizory za śmieszne pieniądze… Na pierwszy rzut oka: rzeka okazji. Przeciętny człowiek, „zawieszając” się na chwilę, może pomyśleć: ach ta technologia… Kilkanaście lat temu komputer miała co dziesiąta osoba na osiedlu – i był to największy szpan… Dziś? Każdy pracujący, nawet za najniższą krajową, mógłby sobie pozwolić na taki sprzęt. Kiedyś laptop był sprzętem zarezerwowanym dla ludzi z najbardziej zasobnym portfelem i kosztował kilka pensji. Dziś? Tani „lapek” to mniej niż pół średniej krajowej.

Prawda jest – moim zdaniem – jednak trochę inna. Fakt – każdy może sobie dziś pozwolić na urządzenie umożliwiające dostęp do Internetu. Ceny sprzętu komputerowego jednak nie uległy znaczącej zmianie. Sprzęt jest dalej drogi. Wszystkie te tanie, połyskujące świecidełka w marketach to po prostu elektroniczny złom.
To jednak nie wszystko – gdyż zbyt oczywistym i prostym by było, gdyby taki „złom” dało się rozpoznać choćby po specyfikacji, która byłaby jasna i klarowna. Tak też nie jest. Czasy, gdy – przykładowo – wydajność procesora czy sprzętu w całości, dało się rozpoznać po ilości megaherców czy pamięci minęły dawno i bezpowrotnie. Teraz, jeśli nie mamy znajomego eksperta komputerowego, bądź sami nim nie jesteśmy, średnio rozgarnięty sprzedawca owinie nas sobie wokół palca. Cały system współpracuje idealnie, by ostatecznie wcisnąć nam pięknie nazwany rupieć.

Tak, to oczywiście dość mocna subiektywna opinia, z której teraz będę się musiał wytłumaczyć.

Nazewnictwo i czary mary: magia numerków

Spójrzmy choćby na lidera branży procesorów komputerowych, który przez ostatnie kilka lat zdążył nauczyć nas, że „i3” oznacza „jako taką wydajność”, „i5” starczy do grania, a ostatecznie „i7” to demon wydajności i „ma cztery rdzenie!!!” (tak jak zresztą i5).

U AMD nazewnictwo było także dość proste: Sempron – niska półka, Athlon – wyższa, Phenom najwyższa. Athlon/Phenom II X2 – oznaczał jednostkę dwurdzeniową, X3 – trzyrdzeniową, X4 zaś, co oczywiste, czterordzeniową. Wszystko – w miarę – przystępne i do zrozumienia.

Ale zbyt prosto pozostać nie mogło. Spójżmy na listę mobilnych procesorów Intela:

http://www.cpu-world.com/info/Intel/Intel_Core_i7_Mobile.html

… procesorów „jak mrówków”, prawda? To co powinno zwrócić Twoją uwagę, to od razu upadający mit, że i7 to zawsze jednostki czterordzeniowe. Jak widzisz – wiele z nich to zwyczajne dwurdzeniowce, wspierane przez HyperThreading1 . W teorii – to co różni je od „i-trójeczek”, to tryb Turbo, który „dodaje skrzydeł” jednemu, lub dwóm rdzeniom w „krytycznych momentach” i większa ilość pamięci podręcznej. W praktyce (wierz mi lub nie, ale wiem co mówię), zakładając, że laptop ma służyć Ci do przeglądania sieci, oglądania filmów w FullHD, prostych gier przeglądarkowych, edytowania tekstu i wszystkiego poza najnowszymi grami 3D i projektowaniem w Cadmatic, nie odczujesz żadnej, ale to żadnej różnicy, między dwurdzeniowym i3 a dwurdzeniowym i7. Poza oczywiście cenową. Nie lubię oskrżać kogokolwiek o nieuczciwość i „podstęp” – ale w jaki sposób przeciętny użytkownik, który nie wsadza codziennie nosa w benchmarki procesorów, ma odgadnąć, że i7-4650U to jednostka dwurdzeniowa/czterowątkowa, a i7-4702HQ czterordzeniowa/ośmiowątkowa, że procesory te – mimo iż oba są „isiódemkami”, dzieli wydajnościowa przepaść? Żeby wszystko utrudnić, sklepy (szczególnie te sprzedające laptopy na znanym portalu aukcyjnym) często – w obu przypadkach – po prostu podają „i7 4x (w tym miejscu ilość megaherców procesora w trybie turbo). Toć to czyste oszustwo.

{loadposition fb-like-it}

Przejdźmy do AMD, które lubi „dużo rdzeni”. Z oficjalnej strony AMD wynika, iż ich układy APU A10 posiadają „dziesięć rdzeni obliczeniowych” (!!!), A8 – osiem, A6 – oczywiście pięć (; ) ), A4 – … tak, zgadłeś, cztery. Jednak na owe „rdzenie obliczeniowe” AMD zlicza zarówno jednostki wykonawcze procesora, jak i zintegrowanej w układzie karty graficznej, która ma ów procesor wspomagać – i istotnie, robi to, ale w określonych przypadkach, w określonym oprogramowaniu, napisanym tak, by z omawianymi jednostkami współgrało. Żeby było jeszcze śmieszniej – nawet „czyste” rdzenie AMD (bez wliczania tych z karty graficznej) trzeba podzielić na pół, przez ich modułową architekturę, w której na jeden moduł składają się dwie jednostki jednostki stałoprzecinkowe oraz jedną współdzieloną jednostkę zmiennoprzecinkową i potrafi obsługiwać dwa wątki naraz… Temu rozwiązaniu bliżej do HyperThreadingu Intela, niż „prawdziwym” dwóm rdzeniom w module. Tak więc nasze A10, posiadające dziesięć rdzeni obliczeniowych (w tym 4 procesora i 6 z karty graficznej) w wielu przypadkach, zachowa się po prostu… jak procesor dwurdzeniowy – oferując przeciętną wydajność. Głowa aż boli…

W przypadku kart mobilnych kart graficznych „magię numerka” wygląda trochę prościej lecz znów nie aż tak prosto, by ktokolwiek, poza „nerdami” i znawcami tematu mógł się w tym połapać. „Czerwoni” (czyli AMD) swego czaso oferowali nam HD6650M czyli dokładnie ten sam układ, co HD5650M, HD7750M to praktycznie to samo, co HD8750M…. U Nvidii („Zielonych”) nie jest i nie było lepiej: GT620m to dokładnie ten sam układ, co „starszy” GT520m… I tak dalej, i tak dalej.
Cytując klasyka (Tomasz Lis): „Skąd ci biedni ludzie (…) mają to zrozumieć? Bo ja (…) z tego nic nie rozumiem?” .2

Nie wszystko złoto, co się z wierzchu świeci
Rozkręcam bardzo dużo sprzętu od dobrych paru lat. Głównie są to laptopy. To, co zauważyłem, to fakt, iż przez ostatnie siedem lat jakość wykonania i stosowanych materiałów w tym sprzęcie cyklicznie leciała na łeb, na szyję, aż wreszcie osiągnęła dno. Kiedyś można było ze spokojem powiedzieć „ta marka i ta w tym przedziale cenowym oferuje znacznie lepsze wykonanie”. Dziś możemy powiedzieć to praktycznie tylko o laptopach z najwyższej półki – czyli serii ThinkPad (i znów pułapka: poza serią ThinkPad Edge, które ze swoimi pełnoprawnymi braćmi nie mają nic wspólnego, jeśli chodzi o jakość). Z pewnością to co teraz napiszę, to pewna generalizacja, gdyż z pewnością istniały wyjątki „niechlubne” (jak stare laptopy Acera), ale – jak sięgam pamięcią – parę lat temu układy chłodzenia w laptopach zawierały dużo więcej miedzi, dużo lepiej odprowadzającej ciepło, niż wszechobecne dziś aluminium, „okraszone” cieniutkimi, miedzianymi rurkami… Zawiasy – choć nie zawsze idealne – nie trzeszczały aż tak bardzo… Plastiki były dużo lepiej spasowane, zaś ramki matrycy (a matryce wymienia się wbrew pozorom dość często 😉 ) były przykręcane – nie zaś sklejane tak, by nigdy nie móc ich zdjąć…
Aluminiowy „koszyk” na dysk był standardem… Aż wbiło mnie w fotel, gdy rozkręciłem nowiutki model Samsunga za bagatela 2,500zł, w którym dysk był „owinięty” czymś w rodzaju troszeczkę grubszej folii aluminiowej. Nic dziwnego, że to właśnie dysk był elementem, który wymieniałem – gdyż w żaden sposób nie był on stabilizowany. Mógłbym tak wymieniać wszystkie części laptopa po kolei i porównywać je z tymi sprzed lat paru: od jakości ekranów, przez piszczące cewki na sekcjach zasilania, po trzymające się „na słowo honoru” wtyki zasilania, wyłamujące się jak pruchniejące gałązki… A co najdziwniejsze: moi klienci mają pełną świadomość tego faktu oszczędzania producentów na wszystkich możliwych materiałach…
„Panie, ja wiem, że oni to tak zrobili, żeby się spieprzyło zaraz po gwarancji, ale może się coś uda zrobić?”. No i udaje się, owszem. I teoretycznie powinienem cieszyć się z tego, że „biznes się kręci”. W praktyce jednak coraz częstsze są przypadki, iż wymiana płyty głównej w laptopie jest w ogóle nieopłacalna, gdyż – prócz niej – naruszonych, choć „wiszących na włosku” jest wiele innych elementów (uszkodzone zawiasy, wyłamane klawisze w klawiaturze, pęknięcia obudowy, etc.).

Coraz bliższy jestem stwierdzenia, że dzisiejszy sprzęt elektroniczny to zabawki z odpustu, które mają chwilę posłużyć, pocieszyć i zepsuć się – najlepiej z Twojej winy i w taki sposób, by nie kwalifikowało się to pod wymianę gwarancyjną. Luźne gniazdo zasilania z pewnością w tym pomoże…

Autor:

Wyszukiwanie
Darmowy poradnik w formie e-booka

Pobierz całkowicie za darmo poradnik "jak dbać o komputer?", który pozwoli Ci cieszyć się stabilnym, szybkim komputerem przez wiele lat!

Warto zobaczyć
Technologia użytkowa stała się nudna. I stanęła w miejscu. Technologia stała się nudna
Pamiętam jak dwie dekady temu świat technologii co rusz płodził coś rewolucyjnego, co robiło wrażenie, co było obiektem westchnień i silnego pożądania. Wówczas sprzęt elektroniczny produk…
5 rzeczy do zrobienia przy oddawaniu komputera do serwisu
Tekst o tym, jak opowiedzieć informatykowi o swoim problemie, musiał kiedyś powstać. Zabierałem się do niego kilkakroć, ale zawsze łapałem się na tym, że mogę być odebrany jako zarozumia…
Dlaczego Windows 10 jest tak nielubianym systemem?
Blogi i strony zajmujące się tematyką technologii i świata komputerowego, poruszyły już każdy możliwy aspekt Windowsa 10, patrząc od strony technicznej. Chciałbym jednak przyjrzeć się jego…
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip