Skontaktuj się z nami






* pole wymagane
13 Sierpień 2014

Jak wykryć zdradę? Czy żona mnie zdradza? Zawartość dysku twardego to wyjaśni!

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Zaufanie w związku małżeńskim to podstawa – ale to już wiesz… Przynajmniej mamy nadzieję, że nie szukasz stricte małżeńskich porad na blogu poświęconemu branży komputerowej. Więc czemu w ogóle poruszamy taki temat? Gdyż mieliśmy – jak to się mówi – “ciekawy przypadek”, którego streszczoną historią – oczywiście bez podawania jakichkolwiek danych personalnych – chcemy się podzielić, gdyż uważamy, że może być to po prostu… przydatną, ucząca… przestrogą? To chyba dobre określenie.

Młode małżeństwo – świetnie zarabiający facet i świeżo upieczona absolwentka studiów humanistycznych. Pomijając rok, czy dwa sielanki – przestało się układać. Pomijając resztę przyczyn – mąż przestał bezgranicznie ufać swej ukochanej, gdyż dziwnie długo przesiaduje ona po nocach przed swoim laptopem, którego – nagle – zabezpieczyła hasłem. Tak jak i swój telefon komórkowy…
Sklejając ze sobą dochodzące do tej podejrzanej historii wątki poboczne – mąż realnie zaczął podejrzewać, że jego miłość życia potajemnie – szczególnie podczas jego służbowych wyjazdów na Zachód – spotyka się ze swoim byłym partnerem w oczywistych celach.

Przyznać trzeba, że – mimo całej sytuacji – mąż starał się do końca być “fair” wobec swojej żony – i po niemałej awanturze na oczywisty temat, poprosił małżonkę, by zdjęła hasło z laptopa i udowodniła swą wierność dając “przetrzepać” dysk twardy informatykowi. O dziwo – przystała na to.

Tak oto w nasze ręce dostał się pierwszy komputer, którym musieliśmy się zająć “detektywistycznie”.

Tutaj pojawiają się wątpliwości co do kwestii prawnych – gdyż zostaliśmy poproszeni o takie “usługi” jak:
– odzysk hasła do facebooka
– odzysk haseł do poczty elektronicznej z której korzystała małżonka klienta
– sprawdzenie dysku pod kątem usuniętych fotografii

Dwóch pierwszych – oczywiście odmówiliśmy, gdyż takie działania nie są zgodne z prawem, co też wyraźnie podkreśla każda licencja oprogramowania (http://www.nirsoft.net/utils/password_security_scanner.html) , jakie może być użyte do takich celów. Jednak dzięki temu, iż realnym właścicielem laptopa był właśnie nasz klient (żona jedynie zaś użytkowniczką), mogliśmy z powodzeniem podjąć się odzysku usuniętych zdjęć i plików tekstowych.

Proces odzyskiwania takich danych to dość żmudne zadanie. Z jednej strony – w Sieci krąży przeogromna ilość programów służących do “domowego” odzysku danych. Większość takich programów w zupełności sprawdziłaby się w opisywanym przypadku. I my nie używaliśmy “supertajnego-szpiegowskiego” oprogramowania – gdyż mieliśmy praktycznie 100% pewności, że ewentualnie usunięte dane nie miały czasu być nadpisane.

Co to znaczy?

Po prostu tyle, że po ewentualnym usunięciu przez “podejrzaną” konkretnych plików – komputer (a więc i dysk twardy) nie były praktycznie używane. To w przypadku odzyskiwania danych jest bardzo istotne, bowiem usuwając dane z dysku – tak po prawdzie nie “giną” one od razu bezpowrotnie, lecz przestrzeń na nie przeznaczona po prostu przygotowana jest do ponownego zapisu. Im więcej takich “nadpisań” – tym mniejsza szansa na odzysk.

Wracając do “detektywistycznego” wątku: to, co znaleźliśmy, jest oczywiście tajemnicą… w formacie .JPG. Zdradzić możemy tylko tyle, że każdy sąd – uwzględniając oczywiście datę powstania plików – dałby na podstawie zebranego materiału bardzo szybki rozwód z orzeczeniem winy po stronie małżonki. Nie wiemy ostatecznie jak skończyła się historia małżeństwa naszego klienta – mamy nadzieję, że – z perspektywy czasu patrząc – szczęśliwie.

Oczywiście, tak “skrajne” metody sprawdzania wierności drugiej połówki zalecamy dopiero w momencie, gdy równie skrajnie jej – niestety – już nie ufamy.

Jak jednak samemu poradzić sobie z prostym odzyskiem utraconych, usuniętych – szczególnie istotnych dla nas plików?

Przede wszystkim – powtórzymy raz jeszcze: jeśli chcesz odzyskać dane, NIE UŻYWAJ nośnika, który chcesz poddać temu procesowi.
Załóżmy, że jesteś w takiej oto hipotetycznej sytuacji: ktoś – umyślnie, bądź nie – usunął Ci z karty pamięci aparatu zdjęcia z “wakacji życia”.
W takim przypadku wyjmij kartę z urządzenia – by (nawet przypadkiem) nie nadpisać na niej danych. Po włożeniu jej do czytnika w komputerze stacjonarnym, ściągnij jeden z proponowanych, darmowych do użytku domowego, programów do prostego odzyskiwania danych:

– Recuva
– PC-Inspector
– Pandora Recovery

{loadposition fb-like-it}

Z ich obsługą poradzi sobie praktycznie każdy “średnio-obeznany” użytkownik PC’ta: ich interfejsy są proste, czytelne i praktycznie prowadzące użytkownika “za rączkę”: wskazujemy partycję, lub nośnik, z którego chcemy odzyskać utracone pliki, wskazujemy ich typ i… dzieje się magia: pliki “pokazują się”, zaś po wybraniu miejsca docelowego “przywrócenia” – rzeczywiście wracają… No – prawie zawsze… Pamiętajmy: im mniejszy plik, tym większa szansa na uratowanie go. Jeśli “odkopywać” chcemy wielkogabarytowe filmy – praktycznie możemy o tym zapomnieć, używając darmowych programów. Duże pliki są o wiele bardziej podatne na “zamazywanie się” – a nawet najmniejsze naruszenie struktury pliku może wpłynąć na możliwość jego odtworzenia.

Szczególnie zaś nie polecamy programu R-Studio: rzeczywiście jest on skuteczny ale… nawet skuteczniejszy niż byśmy chcieli: z kilkuset usuniętych plików potrafi on “odzyskać” – kilka tysięcy, niepotrzebnie je “powielając” , w efekcie tworząc ogromną, nieczytelną bazę danych.

Jednak każdy z darmowych programów ma swoje ograniczenia: lepiej lub gorzej radzi sobie w konkretnych przypadkach (odzysk danych z nośników wymiennych – np. kart SDHC, możliwość katalogowania odzyskanych plików, etc.). Nie ma co się oszukiwać: prawdziwie skuteczne są programy płatne. Oprogramowanie tego typu jednak jest bardzo drogie – przykładowo za licencję na Eas Recovery przyjdzie nam zapłacić nie mniej, niż 800zł…

Wbrew pozorom “potężnym narzędziem” wyszukiwania interesujących nas fraz tekstu może być darmowe programistyczne narzędzie, jakim jest Notepad ++. Za jego pomocą możemy “rozebrać” plik do naga (na przykład pliki z pamięcią cache przeglądarki, czy archiwa plików) i wyszukać interesującą nas frazę (pod warunkiem, że format pliku nie jest szyfrowany – to już jednak “wyższa szkoła jazdy” : )). Pamiętajmy jednak, że “odzysk” haseł do portali społecznościowych i kont pocztowych jest – najzwyczajniej w świecie – łamaniem prawa – nawet jeśli “nie ufamy” małżonkowi, nie upoważnia nas to do włamywania się do jego internetowych kont…

Autor:

ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip