Skontaktuj się z nami






* pole wymagane
5 Kwiecień 2014

Jak nie zostać naciągniętym przy zakupie komputera – kilka przykładów

Oceń: 1 Gwiazdka2 Gwiazdki3 Gwiazdki4 Gwiazdki5 Gwiazdek
Loading...

Jak wystrzec się bycia “naciągniętym” czy “zrobionym w balona” przy zakupie nowego sprzętu komputerowego – zarówno laptopa, jak i “blaszaka”?

Poniżej przedstawiamy – naszym zdaniem – najczęstsze teksty nieuczciwych sprzedawców, którzy pragną zarobić na naszej nieświadomości. Zaznaczamy, iż – co oczywiste – nie każdy sklep komputerowy działa w taki sposób, jednak w naszej długoletniej praktyce i w licznych rozmowach z klientami, opisującymi historię mabycia swoich komputerów bardzo często znajdujemy liczne “kwiatki”, nadające się na swego rodzaju listę propozycji, których należy się wystrzegać.

1. “Z gwarancją 2000, bez gwarancji 1700”

– mimo oczywistej próby obejścia prawa (co samo w sobie jest karalne), obsługa sklepów komputerowych wciąż jeszcze (szczególnie – co zauważyliśmy – w małych miejscowościach) próbuje przekonać klienta, by nabył zestaw komputerowy bez gwarancji. Przy okazji możemy się spotkać z zapewnieniami, ze “nowe komputery się przecież tak nie psują” etc.

To oczywista bzdura! Absolutnie, nie warto dla zaoszczędzenia nawet kilkuset złotych zgadzać się na propozycje tego typu. Z dużym prawdopodobieństwem w naszym zestawie znajdzie się – obok nowych elementów – kilka używanych podzespołów (jak zasilacz czy dysk twardy), które mogą mieć nawet za sobą mniej lub bardziej skuteczne próby naprawy. Nowy sprzęt komputerowy zawsze powinien mieć gwarancję – przynajmniej dwuletnią, jeśli towaru nie kupujemy na firmę.

2. “za niewielką dopłatą na laptopie zainstalujemy system”

– Jeśli kupujemy nowego laptopa z systemem, należy pamiętać, iż ów system zawsze jest już na tymże laptopie preinstalowany – najczęściej już w momencie dostarczenia sprzętu do magazynu konkretnego sklepu. Każda sugestia dotycząca instalacji systemu jest próbą wyłudzenia pieniędzy za – dosłownie – nic.

 

3. “za niewielką dopłatą podzielimy dysk na partycje”

– W pewnej dużej sieci sklepów sprzedających elektronikę i sprzęt AGD w Polsce, której nazwy – niestety – nie możemy podać, sprzedawcy odgórnie instruowani są, by proponować klientowi partycjonowanie dysku (czyli jego podział na “części użytkowe”) w “promocyjnej cenie” ok. 100zł. Czynność taka jest wręcz banalnie prosta i nie zajmuje przeciętnemu użytkownikowi nawet 5 minut, a poradnik jak tego dokonać (w systemie Windows i Linux) znajdziemy na tysiącach stron internetowych, wpisując w przeglądarkę hasło “partycjonowanie dysku”.

{loadposition fb-like-it}

4. “Czy stare chłodzenie do procesora będzie Państwu jeszcze potrzebne?”

– Gdy decydujemy się na zakup zestawu komputerowego z wydajniejszym chłodzeniem niż podstawowe, dołączane do procesora – mimo wszystko musimy pamiętać, iż sprzedawca ma obowiązek przekazać nam oryginalny “cooler” wraz z całym sprzętem. Dlaczego tak? Z prostego powodu: reklamacje procesorów (choć niezwykle rzadke same w sobie) uwzględniane są tylko, gdy oddajemy na gwarancję pełen zestaw BOX – czyli wszystkie elementy użytkowe, jakie znajdowały się w pudełku.

5. “Na tej karcie odpalicie Państwo każdą grę”

– Jeśli składamy komputere dla gracza lub w ogóle uwzględniając użytkowanie go do najnowszych tytułów gier, samo “odpalić grę” to za mało. Ten słowny “trick” jest często stosowany także przez ludzi odsprzedających używany sprzęt. Formalnie i logicznie – sformułowanie “odpalicie Państwo każdą grę” może być poprawne. Problem sprzedawcy zaczyna się w momencie, gdy zadamy mu pytanie: “A czy odpalimy ją płynnie w dużej rozdzielczości?”. Polecamy zapamiętać!

6. “Procesor czterordzeniowy, grafika dwa giga!”

– Istny marketingowy bełkot, który ma za zadanie podkreślić wydajność sprzętu, a po prawdzie nie mówi nam kompletnie nic.

To prawda: najnowsze programy i gry są już w stanie wykorzystywać cztery, a nawet więcej rdzeni procesora, jeśli są dostępne. Jednak bez podania konkretnego modelu CPU (Centram Processing Unit – czyli “po ludzku” – po prostu “procesor”) nie możemy określić jego wydajności tylko po podaniu ilości rdzeni w jego strukturze: na rynku dostępne są bardzo różne wielordzeniowe konstrukcje, o zupełnie innych architekturach, wydajności i cenie.

Przykładowo: czterordzeniowy procesor AMD Athlon X4 5150 (koszt ok. 180zł) jest o rzędy wielkości mniej wydajny, niż – także czterordzeniowy – i5 4570k (koszt ok. 900zł). Jednakże oba te produkty przeznaczone są do absolutnie innych zadań i oba – w konkretnej, sprecyzowanej potrzebie – sprawdzą się znakomicie w swojej roli.

Identycznie jest w przypadku procesorów mobilnych (w laptopach), gdzie znajdziemy zarówno “budżetowe cztery rdzenie”, jak i bardzo wydajne procesory dla użytkowników wymagających dużej mocy obliczeniowej.

“Grafika dwa giga” również nie mówi absolutnie NIC o wydajności graficznej sprzętu. Sama pamięć graficzna jest tylko jednym z wielu czynników składających się na ogólną wydajność układu graficznego. Liczą się też: architektura (w tym ilość jednostek cieniujących), przepustowość szyny danych (najczęściej: od 64 do 512bit – z czego im wiecej tym lepiej). Ważny jest też sam typ użytych pamięci: GDDR3 oraz GGDR5 dzieli wydajnościowa przepaść. Wszystko razem brzmi strasznie? Bez wątpienia.

Zapytajmy więc sprzedawcy o konkretny model układu graficznego – wtedy bez problemu możemy zapytać na forach, bądź sprawdzić ów kartę w rankingu (choćby: http://www.hwcompare.com/).

7. “Ten model jest już mało dostępny, a wciąż bardzo poszukiwany”

– Nie! Z bardzo dużym prawdopodobieństwem absolutnie tak nie jest. Najprawdopodobniej słysząc coś takiego mamy do czynienia z próbą wciśnięcia nam “leżaka” – czyli sprzętu, który od dawna nie może znaleźć nabywcy z najróżniejszych powodów: powszechnie znany fakt awaryjności tego akurat modelu (o czym nie zawsze przecież także musimy wiedzieć, jeśli nie śledzimy na bierząco nowości z rynku komputerowego), zawyżona cena, słaba specyfikacja w porównaniu do jakości – etc.

Oczywiście próba namówienia nas do kupna “leżaka” może wyglądać różnie – miejmy to na uwadze, lub zapytajmy: “nie ma nic nowszego o podobnej cenie i wydajności?”.

Nie musimy być ekspertami w branży IT – jeśli pytanie będzie nietrafione, rzetelny sprzedawca wszystko nam wytłumaczy, zaś “naciągacz” po prostu… się zaczerwieni ; )

8. “zasilacz czterysetka starczy do tego zestawu”

– Nie starczy do żadnego, jeśli znajduje się na tzw. “czarnej liście zasilaczy” powszechnie dostępnej w Internecie.

Sprzedawca, jeśli ma do czynienia z nieświadomym klientem – może czasem próbować sprzedać nam “wyrób zasilaczopodobny” zamiast dobrego PSU (Power Supply Unit – znów “po ludzku”: zasilacz), który jest nebezpieczeństwem dla całego zestawu. By uprościć sprawę – upewnijcie się, że na opakowaniu procesora znajduje się (brązowy, srebrny, bądź złoty) znaczek “80+”, który informuje o sprawności zasilacza. Słabe PSU nie pozwoli nam na rozbudowę komputera w przyszłości, w skrajnych przypadkach stanowić będzie zagrożenie dla naszego sprzętu.

Listę “tekstów, których należy unikać” z pewnością jeszcze uzupełnimy, gdyż marketingowcom nigdy nie zabraknie pomysłów na “lekkie niedopowiedzenia które wciąż nie są kłamstwem”. Trzymamy rękę na pulsie!

Autor:

ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip
ITvip